LIST DO MATKI

Mamo,

tyle chciałabym Ci powiedzieć...

Jestem pisarką , a słów brakuje czasem.

Myślałam ostatnio wiele, były Twoje 66 urodziny - nie chciałaś mnie zobaczyć... zabolało po raz ostatni. Obiecałam sobie już nic nie robić w tej kwestii.

Znowu chciałam, żeby Guziczek Was zobaczył... ale przecież On Was prawie nie zna, widział Was raz w życiu w styczniu, a mimo tego kocha tak bardzo.

Myślałam o tym wszystkim nie raz i o tym, jak teraz jako świadoma, dorosła i dojrzała kobieta patrzę na to, jaki wpływ mieliście i macie na moje życie. Patrzę też jako matka 4 wspaniałych Synów. Wychowałam Ich dobrze i tak , aby mieli lekko w życiu. Wiem jakie błędy popełniłam, chcąc być dobrym rodzicem, choć łatwo nie było nosić spodnie i spódniczkę.

I nawet jeśli tak bardzo starałam się zarobić i Ich utrzymać, a przy tym być dobrą mamą i mieć czas dla Nich, nie dałam rady... Poległam...

Nie miałam wsparcia nikogo z rodziny. Wy wspieraliście ich ojca, mimo, że moim mężem nie jest od ponad 10 lat...

Wspólnie z moją siostrą - zawsze Ty Mamo z nią trzymałyście sztamę... ja byłam poza nawiasem.

Przecież mnie miało nie być? Prawda?

Tak wiele razy to w życiu słyszałam... Tak wiele razy słyszałam, że: "jestem przyczyną waszej zguby", "miało mnie nie być", "nie urodziłam się chłopcem, tylko "dziurawcem". Tak. To bardzo było budujące , tak bardzo, że wiele razy nie chciało mi się żyć...

 

Twój pamiętnik Mamo - o tym jak już Cię nie ma, o tym co zrobił Ci Tato, o całej nienawiści do Niego, którą przelewałaś na nas, mówiąc jaki jest zły i co Ci zrobił… i robi... my jako małe dzieci czytaliśmy regularnie i żyliśmy w strachu. Potwornym strachu o Ciebie!

Ja jeszcze się bałam o Rodzeństwo, więc wiele nocy nie spałam, bo pilnowałam Ich, żeby Im się nic nie stało.

Pamiętasz przecież jak uciekaliśmy przez okno podczas kolejnej awantury. Jak spaliśmy u sąsiadów. Jak na bosaka w śniegu uciekaliśmy z domu, jak spaliśmy w stodole i w chlewie, bo tam było ciepło.

Byliśmy dziećmi, a pracowaliśmy jak dorośli ludzie - na polu w gospodarstwie, w sklepie, na rynku.

Tato pokazany nam Twoimi oczami był zły. A On pił, bo kto normalny by to wszystko wytrzymał na trzeźwo… no kto???

Oczywiście mógł żyć inaczej, ale tak wybrał. Ja miałam mu schodzić z oczu, bo sama moja obecność wywoływała w Nim agresję, a ja… ja byłam dzieckiem, ja nie rozumiałam tego. Byłam grzeczna, uczyłam się najlepiej, startowałam w konkursach, angażowałam we wszystko, bo marzyłam aby jeden raz, jeden raz… żeby usłyszeć, że ktoś mnie kocha, że urodziłam się potrzebnie, że jestem potrzebna, że...

Całe życie robiłam wszystko, aby zasłużyć.

Zasłużyć na Waszą miłość… potem na miłość moich Partnerów, a potem moich dzieci.

 

DOSYĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

 

Już tego nie chcę!

 

Wy za każdym razem im bardziej się starałam tym bardziej mi pokazywaliście, że nie warto...

Gdyby nie Babcia, Dziadek, Piotruś  - nie byłoby mnie już dzisiaj.

Myślałam, że jak wyjadę, odetnę się od Was, to będę żyć dobrze... niestety nie udało się.

Nawet wtedy wspieraliście mojego byłego męża, a nie mnie.

Nikt nie zapytał mnie co się stało???

Dlaczego odeszłam od niego z dziećmi...

Ja byłam ta zła, a on dobry. Nigdzie tak nie jest!!!!!!!!!

Rodzice kochający swoje dziecko. Kochają bezwarunkowo…

Tylko Wy mnie nie kochaliście...

Popełniłam mnóstwo błędów, zaufałam nieodpowiednim ludziom ,

mimo tego zawsze wstawałam, bo życie jest właśnie takie. Trzeba wstawać po każdym upadku.

Kiedy usłyszałam od ojca: "życzę Ci żeby Twoje dzieci trafiły do domu dziecka , bo wtedy najbardziej będziesz cierpieć" … wystraszyłam się kolejny raz, a kiedy się boisz, to strach zbiera swoje żniwo.

Po kolei traciłam wszystko - firmę, pieniądze... Wtedy okazało się, że kolejny raz robiłam wszystko, aby Ktoś mnie kochał, zrobiłam Go nawet prezesem, oddawałam pieniądze, tak jak Ty Mamo Ojcu... Cóż, przekonania z domu.  

I straciłam wszystko.

Myślałam, że mam to, co najważniejsze - Dzieci... Jednak i One wybrały bezpieczne życie przy ojcu, który na poczuciu winy ich do siebie przyciągnął z Waszym ogromnym wsparciem i mojej siostry, która w zeszłym roku nauczyła ich pic alkohol. Tak, za to mi jeszcze odpowie i ona... Wystarczy, że jej dzieci piją. Moje nie będą! I wierzę, że nauczyłam Ich wartości i mają kręgosłup i nie posłuchają ani siostry, ani nikogo, że będą umiały dobrze wybrać, choć teraz dają się sterować. Taki wiek - rozumiem to...

Kiedy dorosną zobaczą świat innymi oczami – własnymi – zapłaczą. Wiem to, ale to też Ich ścieżka i każdy musi ją przebyć sam.

 

Tyle odnośnie tego co było.

Teraz, dzisiaj jestem piękną Kobietą i wspaniałym Człowiekiem. Pomagam ludziom tak, jak potrafię, bo rozumiem przez to, co przeszłam bardziej, niż wielu innych ludzi...

Wszystko było po coś...

Dotarło do mnie coś bardzo ważnego : JESTEM CUDOWNYM KWIATEM I ZASŁUGUJĘ NA WSZYSTKO CO NAJPIĘKNIEJSZE I WSZYSTKO CO NAJPIĘKNIEJSZE IDZIE DO MNIE.

 

Tak, uczę tego Ludzi - pomagając innym za każdym razem pomagam sobie.

Pomagam bezinteresownie.

Pomagam tak jak potrafię. Uczę Ich miłości i tego, że choćby nie wiem jak silny wiał wiatr w Twoim życiu, to odpocznij chwilę, wstań i idź. W końcu wiać przestanie i wyjdzie słońce i nawet tęcza czasem...

Życie jest sinusoidą u każdego... Tylko wstań, bo za zakrętem może czekać szczęście.

 

Ja już niczego się nie boję.

 

Pozbyłam się resztek wstydu i cała ta sytuacja moja, kiedy prosiłam o pracę, pożyczałam aby przeżyć i dzieciom dać jeść, aby miały gdzie mieszkać - nauczyła mnie też wiele. Pokazała, że dla Nich mogłam zrobić wszystko.

Jednak oczekiwałam  miłości i szacunku, tylko tego co miałam dla Was zawsze bo kochałam Was całym sercem i pokazałam to wiele razy swoim życiem.

Niestety dzieci wówczas pokazały mi, że pieniądze są najważniejsze.

Nie rozumiały kiedy ich nie miałam - mama zawsze da radę, załatwi. To mama pracowała jak szalona w dzień i noc.

Ojciec nie ma. A ojciec co roku na miesiąc na wczasy zagraniczne jeździł, teraz mi to opowiadają i żyje dostatnio... Tylko dla własnych dzieci nie miał. A ja się nie oglądałam tylko zasuwałam by dzieciom nic nie brakowało.

6 tys. co miesiąc zarobić samej mając komornika na plecach, nie mogąc pracować oficjalnie  - to nie jest heroizm? To był wysiłek nieludzki. Do tego po wypadku z chorymi kolanami.

Nie oglądałam się na nikogo. Wiele razy, wielu ludzi mnie oszukało... Pytałam: dlaczego????

Ale mimo wszystko wstawałam i szłam dalej...

Byłam silna... Byłam Siłaczką... i byłam dumna z tego!!!!!!!!!!!!!

 

Pewnego dnia, poznałam Człowieka, który pokazał mi, że jestem Cudownym Kwiatem.

Byłam szczęśliwa jak nigdy wcześniej.

Nie chciał moich pieniędzy, bo ich nie miałam.

Nie chciał mnie szczuplejszej, kochał we mnie wszystko.

Nie chciał nic - tylko być ze mną...

 

i umarł ... po 3 miesiącach znajomości.

 

Zostawił mi jednak wiele pięknych prezentów. To dzięki Niemu zaczęłam odszukiwać siebie i poznałam świat duchowy. Zaczęłam szukać kim jestem i dokąd zmierzam. I tak bardzo inspirował mnie do tego, co robiłam, tak chciał abym pisała i przemawiała do ludzi i żebym miała swój domek w lesie i piekła ciasta i chleb - też piekł chleb, najlepszy na świecie i marzył abym była szczęśliwa...

 

I jestem ... Pokochałam wreszcie siebie.

I  żyję inaczej.

I Wiesz Mamo, już nie potrzebuję niczyjej akceptacji, aby być szczęśliwą, niczyjej miłości  - nawet moich dzieci. Bo One mają swoją drogę.

Pokazują mi jak bardzo mnie kochają, kiedy potrzebują coś ode mnie, kiedy nie żyją swoim życiem. I nie jest to wcale tak bardzo wyjątkowe bo tak robią nastolatki - są interesowne i ja to rozumiem.

Wiem, że za kilka lat inaczej będzie...

 

Myślisz pewnie Mamo, dlaczego Ci to piszę… hmm… Piszę dlatego, że mam taką potrzebę i już zupełnie nie myślę co sobie o tym Ty pomyślisz. Po prostu potrzeba serca…

Uczę Ludzi życia bez bólu i cierpienia. Wychodzenia z pozycji ofiary.

A ten list jest moim prezentem dla Ciebie a właściwie dla Was… Dla Ciebie i Taty.

Tak. Bo zrozumiałam 20 kwietnia, jak bardzo się boicie, że ludzie się dowiedzą co działo się w naszym domu. Tak bardzo, że wolicie się mnie pozbyć...

No więc pomyślałam, że kiedy już cały Świat się dowie, to strach się rozpłynie i odetchniecie.

Mało tego. Wpadłam na pomysł, aby stworzyć portal, miejsce, gdzie dzieci będą mogły napisać wszystko co czują do swoich rodziców, a Oni będą mogli się o tym dowiedzieć...

Bo skoro nie można się spotkać i powiedzieć w oczy, to jest zawsze jakiś sposób.

W ten sposób ból, cierpienie i strach odchodzą.

 

Nie wszystko w naszym domu było niedobre. Były też chwile piękne i takie staram się pamiętać.

Ten list to moje odrodzenie. To mój koniec i początek...

Mam nadzieję, że i dla Was.

Chciałam Wam to powiedzieć w oczy, ale wolicie nie wiedzieć.

Zawsze dulszczyzna była w naszym domu - jak w wielu polskich domach.

Dosyć! Prawda niech ujrzy światło.

Nie byłam złym dzieckiem. Szybko dorosłam. Jako 10-latka przeżyłam ogromną tragedię.

I miałam zapomnieć, i zapomniałam, lecz przypomniałam sobie wszystko. I od 3 lat goję rany mojego serca i mojej duszy.

Czas już żebyście i Wy przestali się bać. Co się stało, to się nie odstanie. Ja wybaczyłam wszystkim i sobie i chcę żyć szczęśliwie.

Nie chcę już być silna. Szczęście jest moim celem.

Każdy człowiek popełnia błędy. Wiem, że nie potrafiliście inaczej. W tamtym czasie to były pewnie jedyne słuszne decyzje.

Tylko po co tak długo żyć w taki sposób?

Guziczek Was Kocha, mimo że Was nie zna. Zna Was z opowiadań - tylko dobrych - ode mnie.

Ja kocham Was także. Nie potrafię nikogo nienawidzić.

Dzisiaj piszę ten list bo widzę Wasz ból i chorobę.

Po co tak żyć Mamo?

Co Ci ubędzie kiedy przyznasz się przed Światem, że jednak kochasz tą swoją pierwszą córkę? Co się stanie kiedy przyznasz się, że masz piękną i mądrą Córkę?

To co, że dwa razy się rozwiodła? To nie koniec świata. W końcu nie chciała być nieszczęśliwa tak, jak rodzice. Tyle razy to słyszałam.

Tak, miałam jaja i umiałam odejść kiedy byłam oszukiwana i nie kochana. Jedno mamy życie.

Mam prawo być szczęśliwa.

Mam prawo kochać i być kochana.

Mam prawo do tego aby i o mnie Ktoś zadbał i był bezinteresownie, a nie dlatego ponieważ, dlatego że, dlatego bo…

Taka jestem dzięki Wam.

To Dzięki Wam jestem taka wrażliwa i delikatna, mądra i uczuciowa i to moja prawda.

W domu w którym było tyle kłamstwa, ja byłam niewygodna. Teraz to rozumiem.

Czas to oczyścić.

Chciałam to zrobić inaczej. Chciałam porozmawiać z Wami.

Nie chcecie do tego wracać, ale ja chcę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Nie oskarżam Was o nic.

Wiem, że mieliście takie, a nie inne wzorce.

Ja jestem świadoma - Wy nie byliście wielu rzeczy, musiało Wam być ciężko.

 

Ten list to moje wyznanie i oczyszczenie i wybaczam Wam wszystko.

 

I proszę także o wybaczenie.

Wystarczy w sercu… po prostu...

 

Sąsiedzi, Rodzina, Wasi Znajomi pamiętają co się stało.

Z wieloma mam kontakt do dzisiaj.

Każdy dzień jest dobry aby zacząć od nowa.

Wy możecie także.

Nigdy nie jest za późno.

 

W moim sercu było kiedyś wiele bólu i lubiłam cierpieć.

Dzisiaj to już nie moje.

Świat jest piękny bez tego. Kiedy wszystko się wybaczy i stara żyć najpiękniej jak potrafi.

Wy też możecie i ja marzę aby tak się stało, abyście mogli być radośni i wreszcie zadbali, aby nie skłócać Mamo rodzeństwa ze sobą, tylko sprawić aby zobaczyć wszystkie dzieci przy swoim stole. To jest możliwe, jeśli zechcesz. Tylko do tego trzeba odwagi.

Ja niczego od Was nie chcę. Miłość wystarczy...

 

 

Kocham Cię Mamo...

Kocham Cię bardzo wyjątkowo, a ostatnio jeszcze bardziej.

 

Laura

 

 

Laura Kozowska – autorka książki „Nie ma takiego bagna, z którego nie da się wyjść” oraz "Rozmowy z Guzikiem", matka, a przede wszystkim propagatorka życia i szczęścia. Koralikblue.blogspot.com

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

24 maja 2016

CZYTAJ MAGAZYN

CZYTAJ MAGAZYN

Magazyn


 

 


 

Newsletter

Zamów newsletter
i bądź na bieżąco!

ARTYKUŁY

CZYTAJ MAGAZYN

Imię
Twój e-mail
Zapisz się
Zapisz się
Dziękujemy.
Proszę wypełnić wszystkie 
wymagane pola!

ARTYKUŁY

Zaloguj się

CZYTAJ MAGAZYN

WSPÓŁPRACA

ARTYKUŁY

Zaloguj się

CZYTAJ MAGAZYN

WSPÓŁPRACA

redakcja@n1m.pl

+ 48 737 499 135